O MNIE

Urodziłam się w Warszawie, na początku lat osiemdziesiątych. Moja mama jest i była od zawsze kobietą o mocnym charakterze. Od dziecka zabierała mnie ze sobą e niezliczone podróźe. Gdy dzieci sąsiadów bawiły się klockami i samochodzikami na przedszkolnych dywanach, ja bawiłam się na planach filmowych, gdzie pracowała mama. Dzieciaki przesiadywały całę dnie w piaskownicy, a ja jeździłam z mamą po Europie i poznawałam nowe kultury.

Moją pierwszą daleką podróż bez rodziców odbyłam w wieku dziesięciu lat. Z ekipą filmu 'Wszystko co najważniejsze' pojechaliśmy na prawie dwa miesiące do Kazahstanu. Pamiętam Medeo - najwyżej na świecie położone lodowisko. Pamiętam, gdy stojąc na szczycie jednej z otaczających je gór ktoś pokazał mi palcem kierunek, mówiąc że to Chiny. Marzyłam wtedy by kiedyś tam pojechać. Pamiętam nomadów na koniach, którzy zbudowali dla nas glinane jurty, byśmy mieli się gdzie schować przed palącym słońcem. Pamiętam zimne noce i piekielnie gorące dni. Był też chłopiec, który przyjeżdzał z nomadami, opowiedział mi historię o parującym jeziorze. Mgły formujące się na jego powierzchni o zmierzchu przybierały kształ unoszących się na jego powierzchni smoków. Była też niezwykle turkusowa rzeka, która wyrzeźbiła głęboki kanion w piaszczystym, wypalonym doszczętnie stepie. Pamiętam bazar w Almaty, baranie szaszłyki zroszone delikatnie sosem chilli, białe brzoskwinie, świerze granaty i końskie mleko.

Mój ojciec jest artystą malarzem, i to on podarował mi mój pierwszy aparat. Była to przywieziona przez mamę z Niemiec Zachodnich Praktika. Zamykaliśmy się razem w łazience, w wannie mieliśmy kuwety z chemią, na pralce powiększacz. Zapalaliśmy czerwoną żarówkę i tata uczył mnie ciemniowej magii.

Od zawsze też pisałam, właściwie - od kąd nauczyłam się pisać, a było to dość wcześnie. Zawsze bazgrałam na kolanie i zapisywałam strony w niezliczonych pamiętnikach. W szkole zbierałam zarówno pochwały jak i nagany, ale moje wypracowania i krótkie historie zawsze wzbudzały emocje w polonistkach. W końcu poszłam na studia, skończyłam dziennikarstwo na UW. Podczas studiów i jeszcze przez parę lat później pracowałam jako dziennikarz w róźnych magazynach i dziennikach.

 

W 2001 roku wyjechałam na rok do Sydney. Studiowałam PR a na życie i dalsze podróże zarabiałam jako kelnerka w Nick's Seafood w Darling Harbour oraz jako barista w małej kawiarni na Pyrmont. U Nicka pracował Sam, grecki rybak, który stał w restauracyjnym oknie i otwierał ostrygi. Opowiadał nam niezliczone magiczne historie. Historie mnie oczarowały. Nie zapomnę też naszego kupca ryb, który o zabójczo wczesnych porach oprowadzał nas po giełdzie owoców morza. Uczył nas jak rozpoznać rybę King George Whiting od zwykłej Whiting, czy tuńczyka o jakości Sashimi. Na restauracyjnych treningach w końcu zrozumiałam, że aromat wanilli  w winie nie pochodzi od lasek wrzuconych do beczki. Wróciłam do Warszawy i zmieniłam gruntownie swoje życie. Mimo, iż w dalszym ciągu pisałam dorywczo róźne teksty, podjęłam moją pierwszą pracę w hotelu. Dzisiaj po piętnastu latach pracuję jako menadżer w dziale gastronomii jednego z najlepszych Londyńskich hoteli. Jestem certyfikowanym somelierem a swoją wiedzą dzielę się zarówno z moimi gośćmi jak i pracownikami, teraz chcę się podzielić nią i z Wami. 

Mój kontakt:

anemonkey@hotmail.com