27 luty 2014

Kolejna notatka z życia - jest luty i słońce świeci a drzewa już obsypane są kwiatami, na rowerze jeżdżę już bez kurtki. Poznałam wczoraj Martina Parra - bardzo miły gość, bardzo. Poza tym jakiś idiota nawrzeszczał na mnie bo kazałam mu zgasić długie i grube cygaro co dymiło i śmierdziało jak indiańskie ognisko. Jerome ma nową pracę od dzisiaj a Barrington drapie mnie niemiłosiernie jego bardzo ostrymi już pazurami. No i los każe mi wybierać między Dawn of Midi a Terrym Riley i Stevem Reichem. Czuję się lekko rozpieszczona. Gdzie ja dzisiaj znajdę pączki?

You Might Also Like: