15 maj 2014

Nauczyłam się ostatnio wiele mimo, iż książek nie czytam prawie wcale. Typowo Brixtoński incydent tak na prawdę sprawił, że poczułam się trochę lżej. Gdy zdasz sobie sprawę, że tego co najważniejsze nikt nie jest Ci w stanie ukraść, nawet na codzienne mikro potyczki zaczynasz odpowiadać szczerym uśmiechem i łatwiej też mówić otwarcie o tym, co na prawdę w duszy gra. Nauczyłam się też bez frustracji zaczynać od nowa - bo trzeba spruć sweter robiony od początku zeszłej zimy gdy nie starcza wełny a kamizelka nie wchodzi w grę, bo po raz kolejny trzeba ugotować nową rzecz dla kota gdy poprzedniej po prostu nie ruszył, bo od nowa trzeba posadzić szczypior, tajską bazylię i słoneczniki gdy w doniczkę nasrały szkodniki, bo tłumaczenie książki trzeba skończyć zanim zaczną spadać liście z drzew - i już 4 strony do przodu!

You Might Also Like: