25 maj 2014

Notatka z życia - nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - złodziej tak na prawdę dał nam w prezencie trochę kasy i dwa nowe MacPro, które mamy już od wczoraj. Wariaci w tym miesiącu spóźnili się trochę, zaczęli pokazywać się dopiero po pełni księżyca a to dla nich nie typowe. Tym razem do mnie dotarło tylko dwóch sfrustrowanych panów, których misją jest mieszanie ludzi z błotem bez powodu i podkręcanie atmosfery bezczelnymi żądaniami wypowiadanymi ze złośliwym uśmiechem na ustach, no i przy drugim rzeczywiście zakręciła mi się łza w oku. Potem było też stare dobre małżeństwo, które zawsze jada siedząc przy osobnych stolikach i rozmawiają ze sobą jak obcy, którzy przypadli sobie do gustu. A na Brixton zaczęło się lato. Każdy kawałek trawnika oblężony przez grupki piknikującej młodzieży, najbardziej romantyczny fragment to ten zaraz pod wstęgą policyjną oddzielająca część publiczną od miejsca dokonanej nocą zbrodni. Kobiety wyciągają nowe peruki i przeplatają warkoczyki, a mężczyźni troszczą się o klimat na osiedlu. Niedziela, 25 Maja, słońce, 20 stopni i trzy soundsystemy na kwardacie. Największy pod lokalnym warzywniakiem, wszystkie grają dub albo reggae. I jak tu nie kochać tej części miasta?

You Might Also Like: