11 lipiec 2014

notatka z zycia - tym razem bez polskich znakow bo na zywo z pracy a tu trzcionek naszych brak. Po nocnych godzinach, skryta w bezokiennym biurze pod chodnikiem po ktorym teraz chodza pijane damy. Zlapalam butelke zimnej wody z gazem, puscilam z komorki muzyke i wio... Po pierwszej polowie ciezkiej pracy, w chwili oddechu, zatrzymuje sie po to, by odciagnac na chwile mysli, a wam przyblizyc ostatnie wydarzenia. Znowu zbliza sie pelnia i znowu pelno w kolo wariatow. Wczoraj awantura z gangiem motorowym uzbrojonym w mlotki i cementowe palki a dzisiaj pan, co dostal paplitacji serca bo niedoslyszal, przekrecil slowa i dorobil sam sobie pare historii. Jego twarz pieknie swiecaca wygladzona botoxem skora i zachowanie tym razem nienaganne bo siedzial kolo zony. Kilka usmiechow, darmowe desery i jego poszarpane nerwy zalagodzone, powiedzial nawet dziekuje - dobranoc. Widzialam tez przechodnia co jadl frytki ze swojego kapelusza. Nasz kot wkracza w doroslosc - w zeszlym tygodniu znalezlismy go na balkonie sasiadow - po raz pierwszy wypuscil sie na nieznane wody, w tym tygodniu natomiast przyniosl nam swoja pierwsza mysia zdobycz z nocnego polowania. Lato nie przynosi upalow, nie chodze wiec na odkryty basen tak czesto jak bym chciala, staram sie zyc 'pozornie zdrowo' - wyciskajac swieze soki i z siebie siodme poty. Jakos tam idzie. Zalalam tez porzeczki rumem - eksperymentalnie, bo u nas nie ma spirytusu a domowa nalewka to fajna sprawa. W koncu posprzatalam tez biurko w duzym pokoju, ustawilam na nim niewidzialny stos niewidzialnych papierow z zapisanymi na nich pomyslami, ktorych nie mam czasu zrealizowac. Patrze na nie codziennie i modle sie o to, by pewnego dnia odsunac to ciezkie krzeslo przyniesione ze smietnika i zaczac te pomysly realizowac jeden po drugim. To taka mala bajeczna banka, w ktorej znajduje ukojenie od nic nie znaczacych, a okreslanych jako powazne, problemow w pracy. Kazdemu potrzebne sa marzenia. Wracam do pracy a za wami tesknie.

You Might Also Like: