28 lipiec 2014

Kolejna notatka z życia - Eid Mubarrak wszystkim muzułmanom - koniec postu, na ulicach przed meczetem wielkie święto i kreacje w tysiącu kolorach a ja, będąc nudną, ale konsekwentną streszczam po krótce - przyszło w końcu lato, wilgotne i gorące, a wraz z nim długie zmiany w opustoszałej restauracji. Znowu narzekam na brak czasu, ale tym razem bardziej daje się to we znaki bo gości mało. Mimo to jako pierwsi w kraju zaczęliśmy serwować Japońską wołowinę. Oficjalnie uznano, że Fukushima już nie truje bydła, więc można znowu na marmurkowym mięsie zbijać kokosy. Nasz lokalny bezdomny raczej jej nie spróbuje - podpiera codziennie zgiętym karkiem mur luksusowej kamienicy na rogu, zdjął buty i założył szorty. Z pięknie wyczesaną brodą wygląda jak rosyjski mędrzec z początków zeszłego wieku, jedno się zmieniło - już nie ma u jego boku żony. I chciałabym się kiedyś go zapytać - co się stało? Skąd jesteś? - chyba się to jednak nie stanie. Lato przyniosło też piękne zachody słońca, rozpalające niebo płomiennymi momentami, a światło w net po nich jest najpiękniejsze. Jeżdżę na rowerze w okularach i zaglądam ludziom w okna, najbardziej interesują mnie obrazy i zdjęcia wiszące na ścianach. Każdy obrazek to milisekundowy zalążek historii, być może ekscytującej o niespodziewanym przebiegu, być może nudnej i monotonnej, bez zwrotów akcji i morałów, ale na pewno prawdziwej, i przez to wzruszająco pięknej. Po woli zaznajamiamy się też z sąsiadami, oni też - każdy z osobna - dzielą się z nami takimi historiami. Na pewno na nie też tu kiedyś przyjdzie pora.

You Might Also Like: