7 wrzesień 2014

notatka z życia - pojutrze pełnia, szykujmy się! A tak na serio - bardzo chciałam napisać o zapachach, a najbardziej o tym jak pachnie ogród Pani Elżbiety w ciężkiej koronie, no bo przecież przejeżdżam koło jej domu co dziennie, ale takie pisanie o woniach trąci lekko nieudolną popłuczyną po Pachnidle (ale nie mogę się oprzeć wspomnieniom zapachu róż w letnie wieczory i zapachu opadających liści na mokre mchem pokryte grunty - jakież to prostacko trywialne a zarazem boleśnie prawdziwe). Zatem przybliżę wam postać plastikowego gigantycznego hipopotama, co się wyłonił z Tamizy zaraz przy brzegu pomiędzy Vauxhall i Battersea. Siedzi w niej jak w kałuży już od dwóch dni. Na początku myślałam, że to reklama, ale okazało się, że to sztuka. Hipopotama posadził nam w Londynie wybitny rzeźbiarz współczesny, twórca znakomitej i wszech-znanej belgijskiej gigantycznej kaczki pływającej. To tyle z mojej codziennej trasy. Z hotelu nie mam żadnych ciekawych wieści. W domu po staremu. Z podróży - same błahostki. Miałam też jeden dzień tak totalnie katastroficzny, że pozostał mi tylko histeryczny głośny śmiech. 15 godzin w pracy i końca nie widać, bilety na Adult Jazz kupione już miesiące temu, Jerome czekający na mnie od dawna pod klubem, płaczące dziewczęta proszące o wsparcie, rozwalony telefon, pośpiech - zguba. Skończyło się na klasycznym piwie przy ska w lokalnym pubie. I nie miałam czasu ostatnio na nic, na życzenia urodzinowe dla przyjaciół, na telefon do rodziny, na dobry obiad czy na w miarę ok kolację, na film, na muzykę, na książki, na melodie, na obrazki i fotografie. Tylko na to, by spojżeć czasem w niebo i uśmiechnąć się na myśl o czekającej mnie za dwa tygodnie podróży. Następna notatka pewnie będzie już pisana w ciszy tej dzikiej, nieokiełznanej, totalnie nie popularnej i bardzo monotonnej krainy. A teraz czas przypomnieć sobie te 10 książek co na mnie niby wywarły wielkie wrażenie.

You Might Also Like: