21 wrzesień 2014

notatka z życia - obiecywałam małe zmiany i obiecywałam inny trochę klimat, i rzeczywiście złapałam trochę świeżego wiatru pod skrzydła i poleciałam. Bardzo było mi to potrzebne. W Londynie, mimo, iż cały czas pogoda piękna, 24 stopnie i słońce, to zaczęły pod wieczór na miasto opadać jesienne mgły. Jak ciepły koc otulają ale też znieczulają, usypiają czujność i emocje, sprawiają, że czujemy się swojsko i bezpiecznie. Do tego stopnia aż, że w pracy zaczęłam spędzać co raz więcej czasu, 14-15 godzin dziennie, bez żadnych skrytych nadzieji na wyższe rangi w szeregach czy większe wynagrodzenie stuprocentowo materialne. Sprzeciwy wobec pomysłów na niezasłużone promocje, walka o extra grosz dla tych na samym dole, którzy na prawdę zasługują na więcej, wczesne poranki i późne wieczory, zepsute komputery i niecierpliwi koledzy, mało pojętni uczniowie i niewdzięczni obdarowani, znani sportowcy, najdroższe herbaty świata, festiwale restauracyjne, promocje, obowiązkowe treningi piorące mózgi i fajne chwile z korporacyjnymi żołnierzami. W domu ociężała skupiałam wzrok na migających obrazkach z ulubionych podczas studiów kreskówek, bo na myślenie nie miałam już sił. Był Tycjan przez pięć dni i podjęliśmy kolejną spontaniczną decyzję co do przyszłych eskapad, ale na opowiadanie tych historii przyjdzie pora po Nowym Roku. No i nadeszło wczoraj, opętana jakimiś mętnymi mocami wmiast radości i wybuchu energii z początkiem wakacji znowu gniłam na kanapie. Wybuchło ze mnie głupie ego i zrobiłam też małą na prawdę bezsensowną awanturę domową, ugotowałam okropny makaron ale w końcu przemogłam się i spakowałam plecak. Nie ukrywam, dzięki natrętnym ale niezbędnym ponaglaniom Jeroma. Samolot wylądował, powiało na prawdę chłodnym wiatrem, który przyprawił mnie o szeroki, szczery i swobodny uśmiech. Na lotnisku tylko trzy plakaty, jeden z zakazem importu papug, drugi informujący, iż jedyna toaleta znajduje się w hallu i ostatni apelujący o meldowanie pornografii dziecięcej w internecie. Na parkingu same wielkie fury 4x4, szerokie drogi, niesamowicie niebieska woda, iglaste drzewa i małe stawy jak krople wody rzucone na tą wielką szarą skałę. Zrzuciliśmy bagaże w małym niebieskim domku i poszliśmy na spacer. Na szczycie lokalnej góry spojżałam tylko na wschód i pomachałam wam

You Might Also Like: