28 września 2014

notatka z podróży - został nam już tylko jeden dzień na Nowejfunlandii, a szkoda. Wiem, że za każdym razem, gdy tylko postawię stopę na obcej ziemi, zakochuję się w tym jej kawałku, po którym właśnie stąpam. Przyzwyczajam się do ludzi, bo wszędzie dobrych ludzi jest wielu. I tym razem nie jest inaczej - znowu opuszczam miejsce z myślą, że chciałabym tu kiedyś wrócić. Wyspa jest surowa, wieje tu przepotwornie - nigdy jeszcze nie doświadczyłam tak mocnego wiatru. Jedno duże miasto i wiele małych zatoczek portowych. Ludzie są na prawdę niesamowici, na każde 'Dziękuję' zawsze szczerze odpowiedzą 'nie ma za co' i na prawdę tak myślą. Tutaj - w kraju, gdzie nikomu niczego nie brakuje, ludzie żyją tu bardzo blisko natury a to się rzadko zdarza w zachodniej kulturze. W latach 70. odkryto tu ropę i zrobiło się bogato, w związku z tym trochę też drogo, ale surowe zimy i ogromny dystans dzielący lokalną społeczność od stolic współczesnego kapitalistycznego przepychu sprawiły, że żyje się tu raczej prosto i skromnie. Gleby są dość płytkie i niezbyt żyzne, więc warzywa są tu bardzo drogie i jest ich mało. Żeby wytrzymać mrozy, trzeba białka wcinać zwierzęce, bo na dorsze jest zakaz przemysłowego połowu już od 1992. Więc poluje się na łosie, renifery i foki. Wypycha mięsem zamrażarkę i już trochę łatwiej, gdy przysypie tak śniegiem, że wycieczka do supermarketu staje się nie możliwa. A takie właśnie są tu zimy, może nie okrutnie zimne ale bardzo śnieżne, każdy z domów ma dwie pary drzwi - letnie i zimowe. Na początku trochę podśmiewaliśmy się z drzwi na pierwszym piętrze bez schodów. Jadłam fokę i wiem, że wszyscy uważają to za delikatną kontrowersję, a przecież nie są one pod ochroną i uwierzcie mi, że to rybie w smaku mięso na prawdę nie jest delikatesowym przysmakiem. Raczej sposobem na przetrwanie zimy. Poza wspólnym posiłkiem i opowiadaniem historii o duchach kultura gra tutaj ogromną rolę - nic dziwnego, że St. John's jest jednym z ważniejszych ośrodków artystycznych w Kanadzie - mnóstwo tu galerii i sporo miejsc z muzyką na żywo. I wielu zmotywowanych artystów, których państwo wspiera świetnymi grantami i programami rozwojowymi. Dużo też muzyków, mniej eksperymentalnych, raczej historycznie klasycznych lub współcześnie rokowych. Wieczór w lokalnym Pubie, gdzie przy połączonych stołach siedzi 50 osób grających po cichutku ludowe melodie irlandzkie na prawdę robi wrażenie. No i w końcu ta miłość wszystkich do spacerów po lesie! East Coast Trail nie bez przyczyny jest jednym z najpiękniejszych szlaków wędrowniczych na świecie. Widzieliśmy orły i wieloryby, spaliśmy pod gołym niebem i piliśmy wodę z wodospadów. Mała dawka nowofunlandzkiej magii wystarczy na chwilę, a jak o tym zapomnę - przypomnijcie mi proszę!

You Might Also Like:
masaai
lake nakuru
kili chmura big2
drzewo nakuru
08 jerome montreal
06 3 klony
04 klony
01 klony 3
ognisko i kili
08 jerome montreal
06 3 klony
04 klony
ognisko i kili
ABOUT ME

Anemonkey is an eighties child who loves people, can't live without travels, is passionate about all food and drinks and people who make them. She never leaves home without a camera. Then she writes about what she's seen, touched and tasted. 

Read More

 

Search by Tags

2016 by Anemona Knut