1 styczeń 2016

notatka - kolejna, bo sama sobie obiecałam, że konsekwentnie będę pisać co miesiąc, choć tym razem na prawdę nie ma o czym. Wydaje mi się, że w pewien sposób po raz pierwszy to proste zadanie mnie przerosło i konsekwentnie odkładałam pisanie z tygodnia na tydzień. Z jednej strony liczyłam na to, że wydarzy się w końcu coś ciekawego, z drugiej strony zachowywałam się jak student przed egzaminem, który chwyta się wszystkiego tylko nie książek - upiekłam ciasto, czego nigdy nie robię, chodzę na co raz dłuższe spacery z psem, czytam co raz więcej, oglądam dużo filmów i dokumentów… Ale niech będzie - próba lania wody przed wami. Tak jak mówiłam jednak od grudnia zeszłego roku nie wydarzyło się na prawdę nic ciekawego. Na ulicach przy domu porozrzucane stare choinki - to ta pora roku. Na głównym placu Brixton pełno świeczek i kwiatów ku pamięci Dawida B. Ludzi na targowisku jednak mało, nie ma się prawie komu przyglądać ani z nikim pogadać. Każdy skryty w domu najprawdopodobniej przed kompem albo telewizorem czeka na trochę lepszy lub o drobinę ciekawszy czas. A w między czasie na Atlantyku gotuje się nowy huragan, El-Nino w tym roku podobno jest bardzo intensywne i przyniesie wiele strat. Powodzie w mokrych rejonach Ziemi i susze tam, gdzie o wodę ciężko. O powodziach już się dużo mówi, zwłaszcza na tej naszej wyspie. Nie ma się co łudzić - północna Anglia nie ma szansy dotrwać następnego stulecia, już od ponad pięciu lat regularnie co roku totalnie zalane są ogromne obszary wliczając miasta. Ludzie nie nadążają z remontami ale w dalszym ciągu nie chcą przyznać, że już chyba najwyższy czas pomyśleć o nowym miejscu, bo tam lepiej nie będzie. O problemach związanych z globalnym ociepleniem nie mówi się jednak zbyt dużo, bo po co? Święta spędziłam z Angielską rodziną i Tycjanem a Nowy Rok w pracy. Tym razem atmosfera noworoczna była średnia i mieliśmy na prawdę słabego DJ’a. Póki co w hotelach cisza - wieczory i poranki ciągną się godzinami, moi pracownicy się wygłupiają i ciężko nad nimi zapanować. Na światło dzienne wychodzą coraz to pikantniejsze fakty, które do tej pory znane nam były jako plotki. Hotele od zawsze pełne były romansów, zdrad, dziwnych układów i złamanych serc. Ja się w to nie mieszam, chodzę pomiędzy stołami zajętymi przez gości, podsłuchuję ich rozmowy i zatrzymuję dla siebie. Czuję się jak niewidzialny obserwator życia salonowego, prawie jak na dworach sprzed lat, podglądając życie hrabiów i książąt. Kiedyś zasiadali oni w salonach, wysłuchiwali koncertów, tańczyli na balach, dzisiaj podróżują dużo więcej, spotykają się w takich miejscach jak mój hotel by dobijać targów, lub po prostu odetchnąć. Małżeństwa te zgodne i te żyjące w nienawiści. Rosjanka z dziećmi, cały czas pijana, nigdy nie zadowolona, próbująca sobie życie umilić nowym jachtem lub odrzutowcem, przychodzi do nas z rodziną i jest dla wszystkich miła. Ale mówi mało, często tylko patrzy się nostalgicznie w okno. Do męża nie odzywa się prawie nigdy. Multibilionerka z Bombaju, wydająca majątek na perfumy ręcznie komponowane pod jej gust, nie wie tylko, że ze dwie inne kobiety, które do nas zachodzą, noszą bardzo podobne zapachy. Otoczona brytyjskimi pijawkami - jej personalnym stylistą, prawnikiem i doradcą. Jeżdżą razem limuzyną do MacDonalnda. I uśmiecha się, i jest miła, ale z roku na rok ma co raz więcej operacji plastycznych i co raz częściej mówi nostalgicznie o miłości. No i Arabów nam nie brakuje, ale nie będę nic o nich pisać, bo nie chcę psuć klimatu emocjonalnymi komentarzami. Wystarczy tylko poczytać trochę w internecie o egzekucji Sheikha Nimr al-Nimr i raczej oczywistymi stają się nieustające protesty pod siedzibą ambasadora Arabii Saudyjskiej na Curzon Str. Koło naszych hoteli i w większej części miasta odbył się wielki festiwal światła, ale otwarty tylko 4 godziny dziennie i tylko przez jeden weekend - czyli dzikie tłumy uniemożliwiają spokojny ‘odbiór’ tych miłych dla oka nowoczesnych neonów robiących za sztukę z wyższej półki. A co do sztuki z wyższej półki - niedługo będziemy otwierać nową wystawę wybitnego artysty światowej klasy. Jego dzieła reprezentowane są przez wybitną galerzystkę z Zurichu. Na co dzień mieszka w Kaliforni, malarstwo to jego hobby, bo na życie zarabia jako aktor. Ostatnią jego kreacją była rola drugoplanowa, aczkolwiek bardzo znacząca, w filmie ‘Creed’. I to na tyle drodzy mili, pozdrawiam trzymając kciuki za bardziej kolorową w wydarzenia przyszłość.

You Might Also Like: